Moonspell - Skład
Fernando Ribeiro - wokal
Ricardo Amorim - gitara
Pedro Paixao - klawisze
Mike Gaspar - perkusja
Moonspell - Historia
..a na początku.. było paru kumpli, spędzających czas na słuchaniu muzyki i wyszukiwaniu najmniejszych nawet wzmianek o grupach metalowych. ..na początku kariery Moonspell owi kumple nie posiadali nawet jednego instrumentu, na którym mogliby coś komponować, i mówiąc szczerze, nie mieli oni bladego pojęcia o robieniu muzyki. ..na początku była szczeniacka pasja, a bycie fanem dawało im ogromna satysfakcje, wydawanie własnego metalowego zin’a było pierwszą formą aktywnego zaangażowania, lecz co dalej? A dalej była decyzja o pójściu krok naprzód, wcielenia się w osoby, o których pisali i czytali od lat, dalej nadszedł czas na własną karierę… muzyczną. Początki Moonspell’a są bardzo prozaiczne, tak proste, jak słoma wystająca z butów polskich, a kto wie, może portugalskich też, wieśniaków w tamtych czasach. A był to rok
1988, kiedy paru kumpli zdecydowało się na założenie własnego zespołu. Wielkie słowa, przynajmniej jak na początku, gdyż ci kumple mieli nawet problem ze skompletowaniem sprzętu grającego, stąd podział ról w zespole odbył się niejako z konieczności niż z wyboru. Dwóch najzagorzalszych fanów-metalowaców dostało w przydziale nie to, co sobie wymarzyli [każdy jako symbol muzyka traktował gitarę], jednak jak się okazało potem, znakomicie się odnaleźli w swoich rolach. Ares, ze względu na istniejące już w zespole dwie gitary, przyjął rolę basisty, zaś Fernando, z powodu bidy i braku kasy na jakikolwiek instrument, choć najbardziej chciał zasiąść za perkusją, wziął się za wokalizowanie. ..na początku Moonspell nie był Moonspell’em. Paru kumpli założyło dwie kapele, trochę wszak tych kumpli było i w jednym by się nie pomieścili. Powstał więc Archangel i Morbied God. ..na początku muzykowania chłopcy mieli po 14 lat i wielkie sceny jeszcze przed sobą. Szybko po ‘powstaniu’ tych dwóch zespołów wykrystalizował się skład na jeden band i nastąpiło przerodzenie się Morbid God w Moonspell i już z ta nazwą rozpoczęła się bardziej profesjonalna przygoda. W 1992 roku do zespołu dołączył nowy perkusista Mike i to również w tym okresie Moonspell rozpoczął komponowanie swoich pierwszych utworów. Z pierwszym swoim demo [jeszcze jako Morbid God], na którym znajdował się jeden utwór wyruszyli na podbój podziemia, do niezależnych zin’ów i stacji radiowych. To wówczas pojawiła się pierwsza oferta kontraktu, którą zespół nie przyjął ze względu na jeszcze istniejące wątpliwości, co do charakteru muzyki zespołu. Jednak wkrótce 22 sierpnia 1992 roku Moospell wydaje swoją pierwsza ‘pełną’ demówke „Serpent Angel”, która to była przepustką do podpisania pierwszego kontraktu z wytwórnią. Nastąpiły pierwsze koncerty, zdobywanie fanów w podziemiu, co wówczas wcale nie było takie łatwe. Niedługo potem wychodzi taśma zatytułowana „Anno Satanae”, a było to 24 stycznia 1993 roku. Stylistycznie była to kontynuacja poprzedniej demówki, jeszcze bez zdecydowanego własnego stylu, jednak jako fani, trochę już posłuchali muzyki w życiu i starali się naśladować, co najlepszych według ich gustu. Muzycy przybrali pseudonimy, i tak oto przedstawiał się ówczesny skład Moonspella : MANTUS Iberius Daemonium Six strings occult gitar TANNGRISNIK Imperator Ignis Six strings Celtic Harp LANGSUYAR Tenebrarum Rex Dramatic, erudit vox and passioned metaphors NEOPHYTUS Lupus Maris Ethnic and Tragic Ambience keys NISROTH De Occulta Fraternitatis Traditional, Classical and Vile Percussions TETRAGRAMMATON Tremendae Majestatis Four strings Arabic''ud Podsumowującym pierwsze dokonania muzyczne Moonspell’a jest mini album “Under the Moonspell”, który wychodzi na przełomie grudnia 1993 i stycznia 1994. Niemalże półtora roku od wydania mini albumu, nadszedł czas na pierwszy pełny album. Zważywszy, iż od powstania grupy trochę minęło jest to dość późny debiut, jednak to, co się znajduje na krążku „Wolfheart” wydanym 24 kwietnia 1995 roku doskonale ucina wszelkie wątpliwości co do kondycji muzycznej zespołu. Moonspell zaczynający granie muzyki z pogranicza black wydaje jeden z najlepszych albumów z gatunku gothic metalu i czym jasno określa swój nowy charakter, dopotąd nieznany fanom Moonspell’a. Płyta ta otwiera przed nimi morze ofert i propozycje, teraz stoją u progu swojej kariery, o której marzyli. Koncerty w kraju, ale jednocześnie także za granicą, gdzie w 1996 roku grają przed polską publicznością rewelacyjny koncert z serii Wolfheart Tour. Po doskonałym debiucie Moonspell pracuje, a owocem tej pracy jest krążek „Irreligious” wydany w 1996 roku, który potwierdza klimat i styl muzyki zespołu. Dźwięki na drugim krążku są tylko nieznacznie żywsze, zawierają również więcej chwytliwych melodii. Z tego właśnie albumu wywodzą się takie przeboje jak „Opium” czy „Ravel claws”. W tym czasie frontman zespołu Fernando w jednym z wywiadów mówi tak: „Chcemy żyć dla Moonspell, ale nie możemy przez to stracić życia. Jeśli grupa ta ma być dla nas jedynym zajęciem, musimy wiedzieć dokładnie czego chcemy i poświecić się jej”. Konsekwencją tego, co powiedział było porzucenie przez niego studiów filozofii, opowiadając się za pełnym zaangażowaniem w zespół. „Musiałem zrezygnować ze studiów, które mnie bardzo interesowały, ale myślę ze gra w Moonspell jest jeszcze ciekawszym przeżyciem od kontaktu z filozofia. A w zespół mogę wsadzić wszystko to, co poznałem podczas studiów. Moonspell daje mi możliwość mieszania obu sztuk. Jestem jeszcze młody i to wszystko jest dla mnie jeszcze mimo wszystko czymś w rodzaju przygody. Jesteśmy teraz nastawieni bardziej pozytywnie do życia. Będziemy robić wszystko, by każdy album był coraz lepszy i aby dawał i nam, i fanom coraz większą satysfakcje. Moonspell to cale nasze życie.” Na podobny krok, w stronę pełniejszego zaangażowania nie zdecydował się jednak Ares [bas], jeden z założycieli grupy i odszedł w 1996 roku z zespołu. Nowym basistą został Sergio Crestana, jednak jeszcze nie współpracujący w pełni w momencie wydawania składanki „Second skin”. Po niewątpliwym sukcesie dwóch pierwszych płyt, zespół koncentruje się na komponowaniu muzyki na nowy krążek. „Sin/Pecado” wychodzi 1998 roku i pokazuje łagodniejszą stronę Moonspell. Melodyjny śpiew Fernando i muzyka łatwo wpadająca w ucho. Być może za łatwo, jakby powiedzieli niektórzy. Nastroju tej płycie odmówić nie można, zważywszy głównie na takie utwory jak „Magdalene” czy „EuroticA”. Płyta pozbawiona mocniejszych metalowych akcentów powoduje, iż część fanów zmienia barwy, ale co zrobić, jak się nie ma otwartego umysłu, to i Mozart nie zna się ma ‘dobrej’ muzyce. Był to licząc od początku kariery ostatni krążek nagrywany w Woodhause Studio wraz z Waldkiem Sorychtą, lecz jeszcze przyjdzie czas, że ich drogi znów się zejdą. Nie musieliśmy długo czekać. Rok 1999 przynosi następcę „Pecado” w postaci nieco eksperymentalnego, pod względem brzmieniowym „the Butterfly Effect”. Nowy producent, londyńskie studio nagraniowe i chyba nikt nie zaprzeczy, że to ma swoje znaczenie, gdyż parę lat po wydaniu „the Butterfly…” w wywiadzie perkusista mówi tak „"Butterfly..." był chaotycznym albumem. To było widać nawet w tekstach - były bardzo ścisłe, matematyczne, a jednocześnie chaotyczne. Tak jak sam efekt motyla. Na pewno spory wpływ miał też fakt, że zmieniliśmy studio. Poprzednie trzy albumy zarejestrowaliśmy w tym samym miejscu, tymczasem, aby nagrać "The Butterfly Effect" udaliśmy się do Londynu, który sam z siebie, jako miasto, jest bardzo chaotyczny. Pracowaliśmy z nowym producentem... To wszystko otworzyło przed nami wiele nowych możliwości, mieliśmy bardzo różnorodne pomysły. Ten album powstawał w nietypowy sposób. Nie komponowaliśmy utworów w sali prób, wiele z nich zostało stworzonych przez Pedra (klawisze ) na komputerze, wykorzystywaliśmy sekwencery, elektronikę. Później na przykład ja dostawałem taśmę i musiałem opracować do tego partie perkusyjne. To był zupełnie inny proces, nawet w studio nie przejmowaliśmy się tak bardzo samymi piosenkami, skupiliśmy się raczej na efekcie końcowym, na brzmieniu. Mieliśmy do dyspozycji nowoczesną technologię i trochę się tym zachłysnęliśmy. Zajmowały nas nawet zupełne drobiazgi - sposób ustawienia mikrofonów, wszystkie rzeczy, które normalnie nie interesują muzyka. To było bardzo odmienne od naszego dotychczasowego systemu pracy.”. Nie zmienia to faktu, że łączenie industrialu, elektroniki z metalem wielkim novum nie jest. Moonspell’owi udało się jednak zrobić kilka, jak dla mnie, znakomitych kawałków na tej płycie, jak „Can’t be” czy „Selfabuse”. Ten ostatni nieco przypominający dokonania Negatywnych Typów. Kolejny wymiar muzyków potrafiących zaskoczyć fanów. Moonspell z płyty na płytę nieco zmieniający charakter swojej muzyki, oscyluje mimo wszystko wokół jednego dla siebie rdzenia. 2001 rok, to dla Moonspell czas wydania kolejnej, piątej dużej płyty zespołu. „Darkness and Hope” to powrót do melodyjnego grania z nuta agresji w głosie Fernando, jednak poza tymi metalowymi piosenkami, nic bardziej charakterystycznego dla tej płyty powiedzieć nie można. Nie zaskakuje, a i owszem, jak też coraz mniej zastanawia, gdyż były to już czasy, kiedy i Samael i T-amat, wkroczyli na kruchą ścieżkę odcinania własnych korzeni nie odkrywając przy tym niczego nowego. Kilka ‘fajnych’ numerów, ale czym one są w perspektywie nakreślonej przez pierwsze dwie płyty Moonspell’a. Płyta nagrywana w Finnvox Studios przy współpracy fińskiego producenta Hilli Hillesmanaa, znanego ze współpracy z Him, Sentenced czy Apocalypticą. Na płycie znalazła się kolejna przeróbka cudzego utworu w języku portugalskim, tym razem rodzimego zespołu Madredeus „Os senhores da guerra” co w wolnym tłumaczeniu oznacza „panowie wojny”, zaś w wersji limitowanej albumu cover Ozzy’ego „Mr. Crowley”. Coś musiało się rozbudzić w duszach muzyków Moonspell i co potrzebowało szybkiego ujścia w postaci nowej muzyki. Coś uśpionego, lecz zarazem agresywnego. Coś, co podpowiada o nastoletnich czasach muzyków, ta dawna żądza ostrego grania. W 2003 roku wychodzi na światło dnia, skrywany pod postacią księżycowego blasku album „the Antidote”. Zdecydowanie najmocniejszy krążek jak do tej pory. Zdecydowane riff’y, porywający rytm i niesamowita siła w głosie Fernando. Płyta, co prawda nie jest zbyt oryginalna, nie przemierza nowych szlaków, jednak porywa od pierwszej do ostatniej minuty. Chwila wytchnienia po ostatnich dokonaniach zespołu. Być może miał na to wpływ współproducent Waldek. Kto wie, kto wie. Drugim producentem, już przy szlifowaniu ostatecznych wersji utworów na płytę był ponownie Hilli Hillesmaa. „the Antidote” kończy długoletnią przygodę z Century Media, jeszcze tylko zapowiadane od 2002 roku wydawnictwo DVD „Lunar Still – 13 Years of Doom” i kontrakt zostanie zakończony. Już po nagraniu „the Antidote”, szeregi zespołu zasilił nowy basista, wyłoniony z otwartego przesłuchania, Aires Pereira pochodzący z Wenezueli. Panowie szybko znaleźli wspólny język, być może miał na to wpływ gorący temperament nowego ‘nabytku’. Pomimo jednak wyboru Aires często nie figuruje na liście stałych członków zespołu. Moonspell usprawiedliwia to faktem, iż ‘trudno byłoby mu się wejść w zespół, gdzie reszta muzyków zna się od tak dawna”. Nagraniem basu na nowa płytę Moonspell zajął się zaprzyjaźniony z zespołem basista Amorphis Niclas Etelavouri, z którego współpracy Moonspell był niezwykle zadowolony. Ciekawostką podczas prac nad tą płytą było zaprzyjaźnienie się z portugalskim pisarzem Jose Luis Peixato, który po zapoznaniu się z tekstami zespołu postanowił dokonać własnej ich interpretacji pisząc książkę o tym samym tytule, co nowy album Moonspell. Wersja elektroniczna książki w języku angielskim dołączona została do specjalnego wydania płyty „the Antidote”. Pierwszą pozycja otwierającą nowy kontrakt Moonspell z SPV Records jest album wydany w kwietniu 2006 roku – „Memorial”. Wiele się o niej mówiło zanim jeszcze płyta ujrzała światło dzienne. Muzycy zapowiadali, iż będzie to powrót do starego metalowego brzmienia, że to będzie mocny i natchniony album. I wydaje się, że nie były to słowa rzucone na wiatr, gdyż tych 13 kompozycji potwierdza jednoznacznie powyższe zapowiedzi. Jest to również płyta, która ma pewne swoje znaczenie dla samych muzyków Moonspell. Tak oto sam Fernando mówi o tej płycie: „Memorial” to dla mnie wspomnienie najlepszych czasów, gdy chłonąłem muzykę metalową, w pierwszej połowie lat 90-tych. Ludzie, którzy nie znają naszej przeszłości mogą tu tez odnaleźć coś dla siebie, zobaczyć, że pewne odczucia się nie zmieniają, mimo iż zmieniają się okoliczności.” Gościnnie w utworze „Luna” i „Sanguine” swego głosu użyczyła Brigit Zacher znana ze gościnnych występów na płytach T-amata. Producentem płyty był, nomen omen, Waldemar Sorychta i był to również powrót do Woodhause Studio. Waldek odpowiedzialny za brzmienie płyt np. Samaela, był chyba jedynym właściwym wyborem do pracy nad ta płyta Moonspell’a. Moonspell często koncertuje, i zdaje się iż jest zespołem bardziej rozpoznawalnym za granicą niż w swoim własnym kraju. Częste odwiedziny w kraju nad Wisła owocują nagraniami video, z których jedno znajdzie się na zapowiadanym od paru lat wydawnictwie DVD Lunar Still”, które w końcu ma wyjść pod koniec 2006 roku. Na swoim koncie Moonspell ma również nagranie w madryckim radio wersji akustycznych swoich utworów. Płyta wyszła jedynie jako bootleg i wśród fanów jest na pewno znana.
Moonspell - Dyskografia
Albumy
* Under the Moonspell (1994)
* Wolfheart (1995)
* Irreligious (1996)
* Sin/Pecado (1998)
* The Butterfly Effect (1999)
* Darkness and Hope (2001)
* The Antidote (2003)
* Memorial (2006)
Dema
* Morbid God Promo ''92 (1992)
* Anno Satanae (1993)
Single i EP
* Goat on Fire (1993)
* Wolves From The Fog (1994)
* Opium (Radio edit) (1996)
* 2econd Skin EP (1997)
* The Butterfly Effect (promo) (1999)
* Nocturna (2001)
* Promotional 2-track fan single (2001)
* Everything Invaded (2004)
Dla Strefy Gotyku wykonał: nechrist












